Gdzie diabeł mówi dobranoc

Oceń tę pracę

Nieco tajemniczy i położony na uboczu wielkopolskich ścieżek rezerwat przyrody. Być może nie największa atrakcja turystyczna tego rejonu, ale miejsce zdecydowanie polecane na niedzielny spacer. Oczywiście jeżeli tylko ktoś się odważy… Legenda głosi bowiem, że dawno temu grupa chłopców z położonej nieopodal wsi Szwecja znalazła tutaj ślady diabelskich racic (stąd nazwa rezerwatu).

Ale nie taki diabeł straszny, jak go malują – Diabli Skok to jeden z najstarszych rezerwatów przyrody, znajdujących się na północy Wielkopolski i utworzony w 1961 r. w celu ochrony fragmentu lasu mieszanego z 200-letnimi drzewami pomnikowymi. Spacerując po rezerwacie natkniecie się min. na malowniczą rynnę polodowcową nad brzegiem jeziora Krępsko Małe. Głębokość rynny dochodzi do 20 m, a z jej stromych zboczy wytryskują liczne źródła tworzące bardzo ciekawy biotop dla roślinnych zbiorowisk źródliskowych, głównie mchów i wątrobowców.

Flora rezerwatu to aż 285 gatunków roślin, w tym mszaki i paprotniki. Pasjonatów biologii przyciągają tutaj rzadkie w tej części kraju rośliny z rodziny wątrobowców, rzęsienicy i paproci narecznicy szerokolistnej, a także innych roślin górskich: przetacznik górski, niezapominajka leśna, bniec czerwony. Spotkać można tutaj również gatunki chronione m. in. wawrzynek wilczełyko. Strome zbocza jaru porastają liściaste lasy mieszane bukowo-dębowe, szczyty wzgórz to bór mieszany, występują też zbiorowiska łęgu olszowego, lasu jesionowego, lasu mieszanego z panującym bukiem, ols porzeczkowy, łęg jesionowo-olszowy – jednym słowem jest co oglądać.

Pozostaje nam tylko życzyć miłego spaceru – bez bliskich spotkań z legendarnym diabłem:)

Bunkry w Wałczu

Oceń tę pracę

W dawnym wyrobisku gliny leży wywrócony na opak wielki bunkier, z nietypową jak na bunkry nazwą ,,Czapa Hitlera”. Po tej czapie i wspiąć się można, i trochę w środku pomyszkować, starając się nie zrobić sobie krzywdy chodząc po suficie i podpierając się o podłogę. Ten bunkier typu B przewrócił się, kiedy wydobyto spod niego kilka ton piasku na potrzeby pobliskiej cegielni. W okolicach Wałcza to nie jedyny obiekt tego typu. Obok znajdziemy odtworzony i zrekonstruowany siłą lokalnych zapaleńców B-werk*, na widok którego każdy turysta, znudzony wypolerowanymi posadzkami zwyczajnych muzeów, podskoczy z ukontentowania. Tu i ubrudzić się można, i potknąć; wybrańcy mogą się nawet w ciemności poczołgać. W takim miejscu nauka historii to prawdziwa przyjemność.

Bunkry są pozostałością Wału Pomorskiego, wybudowanego przez Niemców dla ochrony Pomorza w latach 20 XX wieku. Tereny ziemi Wałeckiej z przecinającymi ją jeziorami i lasami nadawały się doskonale do obrony. Umocnienia w Wałczu uważane były za jeden z najsilniejszych punktów rejonu. Nawet dziś, patrząc na betonowo – stalowe kolosy, które przetrwały walki II wojny światowej i powojenne detonacje, można się przekonać o ich wytrzymałości. I choćby przyszło tysiąc najedzonych atletów, i każdy nie wiem jak się wytężał, to ich nie ruszą. Taki to ciężar!

Dzisiaj tylko jeden z ,,B-werków” jest oficjalnie udostępniony do zwiedzania. W środku odtworzono pokoje socjalne żołnierzy, magazyny broni, zobaczyć można pozostałości kopuły strzelniczej. Przedmioty użytku codziennego żołnierzy wykopano spod ziemi (dosłownie – po tym, jak część bunkrów wysadzono, siła wybuchu wbiła wyposażenie w piach), broń pieczołowicie kolekcjonowano, a metalowe części wyposażenia odzyskiwano ze skupów złomu lub ściągano bezpośrednio z wózków co bardziej przedsiębiorczych mieszkańców okolicznych wsi. I tak obejrzeć można telefony, nosze, apteczki; granaty, karabiny, składowe zaplecza technicznego. Skradzione bądź zaginione eksponaty powracają do B-werków, odtwarzając klimat przenoszący nas w czasy II wojny światowej. Dzięki pracy grupy entuzjastów bunkry odżywają, i nie tylko w środku.

Miejscowe grupy rekonstrukcji kilka razy do roku organizują inscenizację bitew, a w lato zjeżdżają się miłośnicy historii na starych motocyklach i historycznych samochodach. Wtedy okolica roi się od entuzjastów przeszłości, a opowiastki z dawnych czasów sypią się jak z rękawa. Warto tu wtedy być, żeby zobaczyć, jak obiekt, który miał zniknąć z map, historia na nowo wprawia w ruch.

* B-werk: bunkier typu B; określenie literowe typów oznaczało stopień odporności (grubości żelbetonu i pancerza); A było najwyższą, D najniższą.

PRAKTYCZNE WSKAZÓWKI

  • Skansen znajduje się w południowo wschodniej części miasta Wałcz; prowadzi tam ulica Południowa, która przecina tory kolejowe na południe od dworca PKP Wałcz.
  • Skansen można zwiedzać w okresie letnim. Odrestaurowany bunkier dostępny jest do zwiedzania tylko z przewodnikiem. Wszystkie informacje na temat zwiedzania, możliwości skorzystania z usług przewodnika i o ciekawych wydarzeniach w tym regionie można uzyskać na oficjalnej stronie www Muzeum Ziemi Wałeckiej.
  • Więcej informacji na temat Wałcza i atrakcji turystycznych tego rejonu można znaleźć na oficjalnej stronie www miasta, w zakładce „turystyka”.

Szlak Cysterski – „etap świętokrzyski”

Oceń tę pracę

Wybierając się na Kielecczyznę, warto znaleźć czas, aby podążyć przebiegającym przez te tereny Europejskim Szlakiem Cysterskim. Cystersi na ziemię świętokrzyską przybyli w XII w. z burgundzkiego opactwa Morimond. Wznosili tutaj świątynie i klasztory, które lepiej lub gorzej zachowały się do czasów dzisiejszych.

Na przestrzeni wieków cystersi odgrywali dużą rolę w dziedzinie gospodarczej: zajmowali się hodowlą, młynarstwem, tkactwem, a także górnictwem i hutnictwem. Dzięki ich obecności ulokowano nowe miasta: Jędrzejów, Koprzywnicę i Wąchock, przez które to przebiega świętokrzyski odcinek Szlaku Cysterskiego. Podążając śladem średniowiecznego monastycyzmu nie tylko zwiedzimy wyjątkowe obiekty sakralne, ale i przeniesiemy się w przeszłość, snując refleksję nad duchowym życiem bliskim natury, dziś już raczej odległym i niemal zapomnianym.

Wędrowanie proponujemy zacząć od Jędrzejowa. Znajduje się tam najstarsze opactwo cystersów w Polsce, które zostało utworzone jeszcze za życia św. Bernarda z Clairvaux w I połowie XII w. Do dzisiejszych czasów zachowała się wzniesiona przed 1210 r. bazylika pod wezwaniem NMP i św. Wojciecha, przebudowana w stylu barokowym, a także późniejsze budynki klasztorne. Największym jednak skarbem jędrzejowskiego opactwa jest zachowana romańska półkolista wieża, pochodząca jeszcze z przedcysterskiej świątyni.
W krypcie kościoła pochowany jest biskup krakowski bł. Wincenty Kadłubek, który będąc pod wrażeniem cysterskiego stylu życia, porzucił zaszczytne stanowisko kościelne i został mnichem w tutejszym klasztorze. Od 1945 r. opactwem ponownie opiekują się cystersi.

Będąc w Jędrzejowie możemy jeszcze zaglądnąć na rynek, w którym znajduje się muzeum zegarów oraz XV w. kościół św. Trójcy.

Koprzywnica to niewielkie i nieco zapomniane miasteczko o długiej i bogatej historii. Swój rozwój zawdzięczało w głównej mierze klasztorowi cystersów, przy którym w XIII w. wzniesiono kościół pw. NMP i św. Floriana. Świątynia ta była wielokrotnie przebudowywana (m.in. dobudowano późnobarokową fasadę), jednak do czasów dzisiejszych zachowały się liczne akcenty romańskie (portal północny, profilowania cokołu, kostkowy gzyms wieńczący,
a we wnętrzu głowice i bazy filarów, profile żeber i zworniki sklepień).
Natomiast ze średniowiecznego klasztoru przetrwało do dziś wschodnie skrzydło z kapitularzem. Obecnie w Koprzywnicy nie spotkamy już cystersów – ich miejsce zajęli księża diecezjalni.

Ostatnim punktem na świętokrzyskim odcinku Szlaku Cysterskiego, jest Wąchock – małe miasteczko położone nad rzeką Kamienną. Znajduje się tutaj najlepiej zachowana świątynia romańska w Polsce. Pochodzący z XIII w. kościół klasztorny pw. Najświętszej Marii Panny i św. Floriana posiada niezmieniony średniowieczny układ cysterski, a wewnątrz posiada wystrój barokowy, którego elementem są m.in. bogato zdobione XVII wieczne organy. Obok znajduje się budynek klasztorny z pamiętającym czasy pierwszych wąchockich opatów kapitularzem o krzyżowo-żebrowym sklepieniu, a także refektarzem i krużgankami, których zwiedzanie będzie nie lada gratką dla miłośników sztuki romańskiej. Miejscem do dziś opiekują się cystersi, którzy powrócili tu po II wojnie światowej. Oprócz cysterskiego opactwa warto zwiedzić także: Kaplicę św. Rocha z XIX w. z późnobarokowym wyposażeniem, pomnik Sołtysa znanego z opowiadania słynnych dowcipów o Wąchocku, Ruiny dawnego zakładu metalowego z 1 poł. XIX w.

PRAKTYCZNE WSKAZÓWKI

  • Proponowana wycieczka wymaga pokonania 186 km odległości w jedną stronę, stąd też najlepiej odbyć ją samochodem.
  • Klasztor w Jędrzejowie jest dostępny dla osób jeżdżących na wózkach. Mogą one swobodnie wjeść do klasztoru przez furtę od strony północnej (dojazd do furty północnej – pierwszym wjazdem jadąc od strony centrum Jędrzejowa)
  • Opactwa proponujemy zwiedzać w kolejności: Jędrzejów > Koprzywnica > Wąchock.

I. Jędrzejów położony jest przy trasie Kraków – Warszawa (droga krajowa nr 7) w odległości niespełna 40 km na południowy-zachód od Kielc. Jadąc od Krakowa, Warszawy, czy Staszowa kierujemy się znakami do Centrum, a następnie na Zawiercie (droga krajowa nr 78), wypatrując znaku turystycznego informującego o klasztorze. Opactwo znajduje się przy ul. Klasztornej 20. Telefon kontaktowy do opactwa: 48 041 386 23 08.

II. Z Jędrzejowa udajemy się drogą krajową nr 78 w kierunku Chmielnika, a następnie Staszowa i Osieka, skąd drogą krajową nr 79 zdążamy w stronę Sandomierza. Niespełna 20 km przed tym miastem znajduje się Koprzywnica (100 km od Jędrzejowa). Kościół można zwiedzać po uzgodnieniu na plebani (niewielki budynek z tyłu kościoła)/tel. 0 15 8476202). Cały obiekt znajduje się przy głównej drodze
(ul. Krakowska 76).

III. Z Koprzywnicy (86 km) kierujemy się na Sandomierz, a następnie na Radom  i Skarżysko/Starachowice. Aby zwiedzić opactwo w Wąchocku należy zgłosić się  na furtę klasztoru, gdzie warto skorzystać z usług przewodnika, bądź skontaktować się telefonicznie (041) 275 02 00. Obiekt można zwiedzać za symboliczną opłatą. Trafimy do niego jadąc główną drogą Starachowice – Skarżysko-Kamienna i w centrum miasta skręcając w kierunku północnym zgodnie ze znakami turystycznymi.

Arabscy przewoźnicy apelują o stworzenie arabskiej wizy Schengen

Oceń tę pracę

Przedstawiciele arabskich linii lotniczych proponują stworzenie wizy, uprawniającej do wjazdu na teren całego Bliskiego Wschodu i Zatoki Perskiej, aby w ten sposób wspomóc rozwój turystyki w regionie i ułatwić cudzoziemcom podróżowanie po krajach arabskich.

Region Bliskiego Wschodu i Zatoki Perskiej stopniowo zmierza ku coraz większej liberalizacji transportu powietrznego. Organizacja Arabskich Przewoźników (AACO) sądzi, że wspólna wiza umożliwiłaby stworzenie jednolitego arabskiego rynku lotniczego.

Podczas dorocznej konferencji organizacji, która w zeszłym tygodniu odbyła się w Kuwejcie, sekretarz generalny AACO, Abd al-Wahhab Teffaha powiedział, że grupa już od dawna zabiega o złagodzenie restrykcji wizowych. Do działania zaś zachęcają ją wysiłki rządów na rzecz wprowadzenia wiz elektronicznych, przyspieszenia przetwarzania danych, a nawet zniesienia pewnych wymogów wizowych.

Teffaha podaje przykład wizy Schengen, która umożliwia wjazd do piętnastu krajów Unii Europejskiej, jako potencjalny model dla krajów Bliskiego Wschodu i Zatoki Perskiej.

Ogień olimpijski w Omanie

Oceń tę pracę

Dzisiaj rozpalony został ogień olimpijski, wzniecony tradycyjnie bezpośrednio z promieni słonecznych w greckiej Olimpii. Ogień rozpocznie swoją 130-dniową podróż, podczas której przebędzie ponad 130 tys. km.

Jest to najdłuższa trasa, jaką kiedykolwiek pokonał olimpijski znicz. 14 kwietnia z tanzańskiego Dar-es-Salam znicz przybędzie do stolicy Omanu, która jest jedynym miastem Bliskiego Wschodu na jego trasie. Jest to zarazem dziewiąte miasto na trasie znicza.

Sztafeta omańska będzie liczyć 80 biegaczy (spośród łącznie około 22 tys.), a biegowi przyglądać się będzie około 200 delegatów. Znicz olimpijski trafi do Omanu tylko na jeden dzień. Następnym miastem na jego trasie będzie Islamabad w Pakistanie